W pierś

Jak na wrzesień przystało tematów edukacji, bynajmniej niezwiązanych z polityką jest w bród. Co prawda nie wrzucam zdjęć z drogi do przedszkola, bo zwykle zajmuję się prowadzeniem niestoickich rozmów z córką na temat filozofii inżynieryjnej Smerfów.

Wieczorami, również we wrześniu rozmawiamy czasem z małżonką zamiast oglądać Netflixa. Temat jednak edukacyjny, więc zapytuję o coś związanego z harmonogramem zajęć dla 3-latków. Rzucam zupełnie nieświadomie. Bez złej woli. Bez pogardy. Również przemysłowej. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, co czynię. Ba! Jak kulturowo zostałem przez społeczeństwo spaczony. To chyba jest najgorsze.

Zatem pytam jak się nazywa obecna opiekunka, ciocia w przedszkolu. Błąd. Nie ma koła ratunkowego. Nie ma kwoty gwarantowanej. Małżonka bez litości na to odpowiada. To nauczyciel. Nauczyciele. Zgadzam się, nigdy nie twierdziłem inaczej. Służba Zdrowia… Pigułko, mówi Ci to coś? Oj mówi.

Na koniec freestyle: na swoje uczuleni, na cudze znieczuleni. Biję się w pierś.

Poleć w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *