Konfesjonał

Szatnia. Odrapana szafka. Zardzewiałe drzwiczki. Tak wyglada współczesny konfesjonał. Wbrew pozorom to nie tylko szatnia. Każdy ma swoje miejsce, które jest jednostronnym pokojem zwierzeń. Bynajmniej nie ja się zwierzam. Nawet niekoniecznie chcę słuchać. Ale muszę.

Baby na targu wrzeszczą do siebie wymieniają komunikaty, taszcząc ekologiczne torby zanim to było modne. Młodzież w autobusie serwuje swoje opowieści wzbogacone muzyką z głośnika na bluetooth. Pracownicy szpitala za to ubogacają mnie w nowe doświadczenia, wymagające albo odcięcia się albo wejścia w skomplikowaną fabułę. Tylko Gra o Tron jest bardziej zawiła.

Codziennie słyszę nowy tomik piwnicznej poezji. – Idź pan w cholerę z tym szpitalem, nie mają pomysłu na to wszystko. Tylko na swoje portfele.
– Działa sprzęt? Nie działa, ale nikogo to nie obchodzi.
– Nie ma probówek. Trudno, może jutro będą. Piszcie to w raportach. Lepiej nie, oddziałowa się wkurzy.
– Wydaję pięćset złotych na dojazdy. Średnio mi się to kalkuluje, ale wiesz, do etatu dorobić trzeba. Dzieci na studia idą.
– Jadę na Majorkę. O, urlop. Zajebisty, w te dwa tygodnie przed wolnym muszę dymać po trzy sześć.
– Podobno mają dać podwyżki. Piszemy pismo, żeby się ustosunkowali? Daj spokój, jeszcze zabiorą to, co dali w tamtym roku.
– Pacjenci leżą odłogiem, nie miałam czasu. Co ty myślisz, że szpitale są po to żeby leczyć?
– Strajkujecie? Ja? Po czterdziestce? Za stara jestem, niech młodzież coś zrobi.

Poleć w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *