Jakość

Obliczamy normy zatrudnienia. Super. Liczymy, liczymy, a i tak w świetle prawa robimy wszystko, żeby jakoś się kręciło niekoniecznie zgodnie z założeniami. Nie bierzemy jednak pod uwagę jakości i czasu wykonywanych procedur pielęgniarskich. Grafik musi się zgadzać i z bani.

Wyceniamy porady pielęgniarskie. Super. Wystawiamy recepty. Coraz śmielej. Włóczymy się po kursach i specjalizacjach. Tylko co z tego wynika? Nic. Mamy mnóstwo kompetencji, których nie wykorzystujemy, bo jest wiele osób, które nie mają interesu w tym, żebyśmy to robili. Mamy jednak rutynowe czynności, z którymi się nie dyskutuje. Nikt nie mierzy czasu ich wykonywania, ani nie sprawdza ich jakości. Liczą się papiery. Zlecenie CT jest proste. Slalom między korytarzami już nie do końca. Zlecenie pobrania krwi też jest proste, sama procedura pobrania nie zawsze. Gdyby mierzyć czas wykonywania jednych czynności, może można byłoby ograniczyć inne. Gdyby mierzyć jakość wykonywania zabiegów może ktoś mógłby coś poprawić, żeby było lepiej. Mniej powikłań, więcej pieniędzy. Liczy się sztuka.

Sztukowanie co prawda idzie w najlepsze, ale perspektywy nie są optymistyczne. Czy to jednak dobry pretekst, żeby nie dbać systemowo o jakość? Chyba nie.

Poleć w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *