Empatia

Poziom mojej empatii okresliłbym jako wystarczający, nieprzesadny. Okazuje się, że w większości wystarczy do zachowania zdrowej proporcji między profesjonalizmem, a nadmierną uczuciowością, co sprawia, że człowiek wychodzi z pracy ze zdrową głową i może funkcjonować bez syndromu „pracy w domu”. Temat kontrowersyjny, bo bardzo osobniczy.

Sprawując opiekę nad geriatryczną pacjentką (typ: gawędziarz) po zabiegu kardiochirurgicznym usłyszałem dziś: wie Pan co? Siostry są kochane, ale co chłopaki pielęgniarze to jednak chłopaki. W Wołominie skakał koło mnie taki pielęgniarz, pełna profeska. 30 minut podczas rozpoczynia współpracy wyjaśniałem dlaczego nie jestem lekarzem i że dziś nie będzie siostry, ale brat. Dodała później: będę za panem tęsknić.

Poleć w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *