14 liter

W każdym miejscu, w którym pracowałem starałem się zmieniać te drobne niuanse obowiązującej nomenklatury. Niby każdy wie, że przez słowo „pielęgniarka” rozumie się też drugie, nieszczególnie współczesne słowo „pielęgniarz”. Niby każdy to wie, tak jak wie, że trzeba płacić abonament radiowo-telewizyjny, a efekt jest ten sam. Tak zwani niektórzy ludzie mówią, że po dodaniu pielęgniarki i pielęgniarza powstaje dziwny twór, jak dwa plus dwa równa się sześć (choć w anestezjologii czasem się równa), czyli zespół pielęgniarski, czy personel pielęgniarski. Jakoś źle brzmi.

Przez lata 14 liter składających się na „personel średni” nie kłuło w oczy, a kolejna wielokrotność, czyli 21 jest już ostra jak brzytwa. W ustawie o zawodzie pielęgniarki właśnie w jednym (tylko) miejscu ustawodawca okazał akt łaski, w którym stoi: osobie posiadającej prawo wykonywania zawodu przysługuje prawo posługiwania się tytułem zawodowym „pielęgniarka” albo „pielęgniarz”, „położna” albo „położny”. Skoro osoba stała się tytularnie z aktu nadania łasko pielęgniarzem to zazwyczaj w każdym miejscu stara się zmienić dyżurki pielęgniarek na dyżurkę pielęgniarską, czy punkt pielęgniarski.

Jako taka osoba wielokrotnie używam skrótu myślowego mówiąc po prostu pielęgniarki – jest łatwiej, to fakt, ale w sumie w dobie pomysłów ministerek i prezydentek to w sumie czemu nie? Dużo roboty to fakt, zmiana przyzwyczajeń trudna sprawa, ale przecież teraz panuje uwielbienie siedzenia nad papierami, więc o sferę językową można też zadbać. Kolejna prawda jest taka, że to drobnostka w dobie wszystkich problemów, ale na felieton akurat. Jak zobaczyłem nowe oznaczenie grafiku to nie mogłem się powstrzymać.

Poleć w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *